Warsaw Summer Jazz Days 2026
Koncerty towarzyszące
Wykonawcy


więcej o wykonawcach
-
Confusion Project
- Michał Ciesielski - fortepian
- Piotr Gierszewski - gitara basowa
- Adam Golicki - perkusja
CONFUSION PROJECT – PREMIERA PŁYTY „IDENTITY”Confusion Project przybywa do Warszawy aby zagrać oficjalną premierę nowego albumu – IDENTITY. Prog-jazzowe trio z Trójmiasta znane z koncept-albumów, takich jak PRIMAL czy LAST, tym razem sięga po…. polski folklor, aby wpleść jego elementy w charakterystyczną dla siebie muzyczną opowieść.Materiał ten, który ukaże się na 6-ym studyjnym albumie tria jest dla muzyków jednocześnie powrotem do swoich kulturowych korzeni jak i próbą zdefiniowania swojej muzycznej tożsamości, stąd tytuł IDENTITY. Muzycy zaprezentują m. in. cykl swoich autorskich mazurków, nie stroniąc jednocześnie od cięższych rytmów, odważnych harmonii czy rozbudowanych form tak charakterystycznych dla ich wcześniejszych albumów.Confusion Project, to jedna z najdłużej istniejących i najprężniej działających formacji jazzowych z Trójmiasta. Skład istnieje 13 lat, nagrał 6 studyjnych płyt i zagrał kilkaset koncertów zarówno w Polsce jak i w Niemczech, Włoszech, Holandii, Litwie, Kazachstanie czy Chinach. Ich muzyka będąca fuzją jazzu z rockiem, muzyką klasyczną czy filmową zawiera element ilustracyjny, który jest dla muzyków sposobem na snucie opowieści muzyką. Warto dodać, iż od 2020 roku zespół ufundował posadzenie ponad 2000 drzew w miejscach zniszczonych działalnością człowieka w ramach swojej akcji #1CD1tree. -
Molar
- Bartosz Weber – gitara, sampler
- Jacek Prościński - perkusja
- Michał Fetler - saksofony
Molar (Fetler / Prościński / Weber ) wykonuje materiał oparty o kompozycje Webera, z kreatywnym wkładem pozostałych muzyków, co oznacza konglomerat elektroniki zakorzenionej w latach 90. i awangardowego podejścia do jazzu z domieszką transowości najlepszych wzorców europejskich. Opis pozostawiamy na razie naszym recenzentom:
Bartek Chaciński: Bartosz Weber – AKA Baaba, a teraz Molar – dużo energii poświęca strukturze, melodiom, zależnościami poszczególnych partii. W swoim nowym muzycznym przedsięwzięciu – jako Molar – gra muzykę skwantyzowaną, ale jednak bardzo humanistyczną. I tu mamy proces niemal w pełni „kompozytorski”: Weber te utwory przygotował najpierw w szkicowych wersjach na trackerze polskiej firmy Polyend (czym jest to urządzenie, jeśli nie narzędziem czysto kompozytorskim, niczym stare „composery” i „microcomposery” sprzed lat?), a dopiero później wypełniał żywymi partiami, zapraszając do współpracy perkusistę Jacka Prościńskiego i saksofonistę Michała Fetlera. Tyle że – trochę jak praca kompozytora z żywym zespołem wykonawców – ten proces przyniósł zwrotną inspirację do wprowadzenia tu i ówdzie poprawek. Efekt robi wrażenie – mimo loopowej budowy utworów. I o ile twórcy trudno się zwykle uwolnić od swojego autorskiego stylu i tutaj także słychać nieco figlarny, lekki charakter nagrań Baaby, to jednak zastajemy Webera w rejonach do tej pory nieodwiedzanych lub odwiedzanych przez niego rzadko – jak harmonie z okolic nagrań Jaga Jazzist w Godly Pear czy hardcore’owa w ekspresji końcówka BRravO0.
Jarek Szczęsny: Roziskrzone przygody – W okolicach jazzu powstają rokrocznie płyty wielce interesujące. Czasami wręcz zmieniające całkowity obraz muzycznego roku. Mam właśnie taki przypadek do opisania. Nagrany zresztą nie przez przypadkowych ludzi. Grają dla was: Bartosz Weber, Michał Fetler oraz Jacek Prościński. Głównodowodzącym jest Weber, który jest jednocześnie konstruktorem zmyślnych ram muzycznych. (…) nie zabraknie tu roziskrzonych przygód, swobodnego opadania, a nawet obłędnej elektroniki. Wzmiankowanymi określeniami można obdzielić kilka utworów lub wszystkie dopasować do jednego, zjawiskowego, rzucającego na kolana „Godly Pear”. Jest też utwór okazały, potężny, masywny i rozpoczęty saksofonem. Mowa o „Stimulating Labourer”. Dziewięciominutowa gra pozwala muzykom na dokonywanie wolt stylistycznych, wchodzenie w boczne uliczki, czy czystą frajdę z powstałej w wyniku grania energii. „BravO0” jest ucieleśnieniem brawury, a także pójścia po całości, bo oto pojawiają się nawet partie gitary elektrycznej, a Prościński gra rzeczy niesamowite. Kończący całość „Va Hoo Tavern” osusza skórę z potu (spowodowanego przez „Donkey Tug”) będąc melodyjną oazą ze snującym się gdzieś w tyle saksofonem. Koniecznie.
pamiętaj
Koncerty biletowane
